Monsters don't sleep under your bed, they sleep in your head.
On a journey to find myself.
niedziela, 4 listopada 2012
piątek, 2 listopada 2012
I got hurt. Really hurt. And sometimes when that happens, something inside me shuts off.
Sama nie rozumiem jak to się stało. Zgubiłam się.
Gdzieś po drodze między uczelnią, domem, pracą.
Wśród rodziny, znajomych, chłopaka. Schowałam się pod łóżko, do szafy,
pod kocem. Nie wiem już co myślę, czego chcę, dokąd idę. Nie umiem nawet
określić co jest naprawdę, a co nie. W swoich własnych oczach jestem największą
ignorantką tego świata, bo choć czuję, to nie potrafię powiedzieć co dokładnie.
Niepokój? Lęk? Radość? Niedosyt? Melancholię? Oczekiwanie? Pragnienie?
Rozczarowanie? Złość? Rozżalenie? Nadzieję? Zadowolenie? Żal? Czy da się czuć
to wszystko w jednej chwili? Przecież niektóre te emocje całkowicie się
wykluczają, a jednak gdzieś tam, głęboko, wiem, że to wszystko we mnie siedzi.
Dziś najlepszą ilustracją moich uczuć jest ten krajobraz. Piękny, ale niepokojący. Bardzo niepokojący.
Odkąd pamiętam prowadziłam bardzo dokładne zapiski dotyczące mojego codziennego
życia, ale ostatnie dwa lata coś we mnie złamały. Coś się prawie wypaliło. Coś
zasnęło. Nie umiem tego obudzić, ale chcę spróbować.
Pomysł urządzenia swojego
małego miejsca w sieci jest o tyle bez sensu, że choć moje słowa będą
zawieszone gdzieś tam w wirtualnej przestrzeni, to raczej nikt ich nigdy nie
przeczyta, bo niby jak miałby tu trafić? To miejsce dla mnie. Piszę dla samej
siebie. O wszystkim. W akompaniamencie muzyki, która mnie porusza, i z
inspirującymi obrazami w tle. Kiedy przelewam uczucia na papier, a potem do
nich wracam, nie umiem z wystarczającym dystansem spojrzeć na swoje własne
słowa. Moje pismo, mój notatnik, mój zapach wymieszany z jego zapachem. Wanilia,
nie tak słodka i czysta jak bym chciała. A migający kursor Worda czyni to
wszystko o wiele bardziej bezosobowym. Mogę próbować być obiektywna. Mogę
udawać, że czytam zapiski kogoś innego, że podglądam życie jakiejś zupełnie
obcej osoby. Mogę wszystko. Ale czego chcę? Na pewno pragnę zmiany, o tyle
trudnej, że do końca nie umiem wskazać co dokładnie chciałabym poskładać od
nowa i inaczej. Może tutaj się tego dowiem? Choć całkiem prawdopodobne, że po paru dniach zwyczajnie się znudzę, zapomnę
i sobie pójdę. Egzystować w spokoju ale bez szaleństw. Bezpiecznie i
przytulnie. Ale jak nudno, jak strasznie nudno.
Ale strasznie, tak strasznie tego nie chcę.
Pink, Sober.
(http://data.whicdn.com/images/41819946/tumblr_mcvmkyuovq1rixb0ro1_500_large.jpg)
xoxo
I_want_it_all
xoxo
I_want_it_all
Subskrybuj:
Posty (Atom)

